Rzuć to wszystko i jedź w Bieszczady! - czyli jak się wyciszyć i odzyskać kontrolę

Opublikowany 2016-07-21, zaktualizowany 2021-01-31

Czy masz czasem tak, że czujesz jakby wszystko Ci się wyślizgiwało z rąk? Gonisz za spóźnionymi sprawami, masz problem z ustaleniem priorytetów i finalnie wydaje Ci się, że nie możesz dokończyć niczego ważnego? A może z drugiej strony - wszystko świetnie ogarniasz, ale czujesz się powoli wypalony taką jazdą na wysokich obrotach?

To wyobraź sobie taki stan, gdzie masz wszystko pod kontrolą, budzisz się z uśmiechem na ustach i wiesz doskonale co jest dla Ciebie ważne. Za niczym nie gonisz, trudne decyzje masz czas spokojnie przemyśleć i finalnie żyjesz w świetnej równowadze.

Dobrą drogą byłoby ustalenie wizji swojego życia, ale dzisiaj chcę Ci opowiedzieć jak ja po prostu się ogarniam w trudnych chwilach.

Bieg, który odrywa Cię od życia

Z pewnością wiesz co znaczy “gonitwa myśli”. Kilka lat temu przez internet echem się odbiły badania Microsoftu , które pokazały, że ludzie potrafią skupić uwagę średnio na 8 sekund (w porównaniu do złotej rybki, która jest skupiona przez 9 sekund).

Co ciekawe - aż 77% młodych ludzi potwierdziło, że gdy nie ma niczego co by skupiało ich uwagę, pierwsze co robią to sięgnięcie po telefon. Myślę, że nie będzie to zbrodnią jeśli uproszczę i powiem że telefon, Facebook, Snapchat, SMS-y, reklamy i TV z naszą uwagą robią jedno i to samo - rozpraszają ją.

Znak czasów
Znak czasów

Ciągle przełączając się na kolejne rzeczy w ciągu dnia faktycznie można mieć wrażenie, że gdzieś gonimy nie do końca świadomie i nie wiemy jaki jest tego sens. Tracimy ten flow w wykonywaniu rzeczy dla nas ważnych. Czasem nawet mam poczucie, że to nie ja rządzę swoim życiem, a właśnie te wszystkie rozpraszacze, które o nas walczą. To teraz my powalczymy z nimi.

Wyrwij/wyloguj się

W tytule widzisz Bieszczady, ale to nie o Bieszczady mi chodzi. Po prostu się wyrwij. Jeśli nie masz czasu zatrzymać się i pomyśleć czego chcesz (zagadka-bonus: z jakiej to piosenki?) to po prostu się od tego oderwij.

Wyłącz internet w telefonie, przestań odpisywać na wiadomości, a jeśli jesteś twardzielem to wyłącz i sam telefon. Zostaw inne urządzenia w domu i wyjdź za próg. To ryzykowna sprawa, bo nigdy nie wiadomo gdzie Cię nogi poniosą, ale spróbuj.

Na ile czasu? A ile go masz? Możesz spakować plecak i faktycznie jechać na tydzień w Bieszczady, możesz też podjechać na kilkugodzinny spacer do najbliższego lasu, na polanę czy nad jezioro. A jeśli i to by było za długo - weź kubek termiczny z kawą i idź chociaż na 15 minut na spacer po cichej części osiedla. Tyle ile możesz.

Jeśli jedziesz na dłużej to nie traktuj tego jak urlop, bo w tą wędrówkę zapraszam Cię samotnie. Nie będzie zwiedzania i korzystania z atrakcji turystycznych - szukaj tej ciszy i spokoju za którymi tak tęsknisz. Słuchawki z uszu też wyjmij - to nie będzie pomagać.

Cisza i spokój
Cisza i spokój

Idea tego wszystkiego jest taka, żeby pójść, spotkać się 1 na 1 z Bogiem, zadać mu te wszystkie pytania i zobaczyć czy na nie odpowie. Z mojego doświadczenia wynika, że odpowiada na takich wyjazdach. Czasem Jego odpowiedzi przychodzą jako “obce” myśli, a czasem bywa nawet tak, że słyszę jego fizyczny głos. Trzeba tylko dać sobie czas i ciszę 🙂

3 kroki do świętego spokoju

To jak ja walczę z tym całym pędem sprowadza się do trzech kroków:

  1. wyłącz wszystkie rozpraszacze:
  • telefon
  • TV
  • MP3-ójkę
  • radio
  • cokolwiek co absorbuje Twoją uwagę
  1. zapisz na kartce wszystkie swoje myśli:
  • to co Cię denerwuje
  • decyzje przed którymi stoisz
  • sprawy, którymi się obecnie zajmujesz
  • pytania na które chcesz znać odpowiedź
  1. zorganizuj wyprawę na 15 minut lub dwa tygodnie - to już zależy od Ciebie, pamiętaj tylko:
  • idź sam
  • wybierz spokojne miejsce
  • na dłuższe wyprawy możesz wziąć jakąś dobrą książkę - ale jedną!

No i ruszaj w drogę, rozmyślaj i ciesz się tą chwilą. Będziesz zaskoczony jak to pomaga się uspokoić, zaplanować i sprecyzować wizję życia. Wierzę, że Bóg naprawdę dobrze potrafi doradzić. A jeśli w Niego nie wierzysz to daj sobie po prostu ten oddech - zapewne nie będziesz zawiedziony.

To mój sposób, gdy odnajduję się w sytuacji zabiegania. Nie raz już ułożyłem sobie w głowie pewne sprawy i nigdy nie był to czas stracony. Odzyskuję dzięki temu możliwość skupienia na jednej rzeczy, poczucie kontroli nad życiem i podejmuję wtedy lepsze decyzje. Możesz przeczytać historię cudu na jednej z moich wypraw tutaj - naprawdę polecam.

Zaryzykuj i ruszaj - świat się nie zawali jeśli przez dwa dni nie odpiszesz na maile. Prawda?